o0

Kim jest ta kobieta z fotografii spoglądająca na nas z ogrodu pełnym kwiatów? Czy myśli o swojej przyszłości? Czy już wtedy wiedziała, że będzie nauczycielką języka polskiego, dziennikarką, że wystawi sobie pomnik "twardszy niż ze spiżu"?

Co wiemy o pani Reginie Osowickiej - Gdaniec? Dlaczego warto ocalić Ją od zapomnienia?

Starsi mieszkańcy Wejherowa zapewne zapamiętali Ją jako "damę w kapeluszu".

o1

Wyprostowana sylwetka, elegancja w ubiorze i w zachowaniu, niezwykła erudycja, piękny język. Nic dziwnego, wszak na Wrocławskim Uniwersytecie studiowała polonistykę pod okiem najwybitniejszych profesorów. Jej walory docenił także reżyser filmu fabularnego "Irena w domu", osadzając Ją w roli statystki. Zaowocowało to nie tylko poznaniem Adolfa Dymszy i Ludwika Sempolińskiego, ale i wieloletnią przyjaźnią z Hanką Bielicką.

Jako redaktorka debiutowała w "Dzienniku Bałtyckim", mając 16 lat. W dzienniku zamieszczała przede wszystkim recenzje teatralne, bo kochała teatr, także ten szkolny, dlatego zapewne poświęciła wiele artykułów działaniom prof. Adama Luterka. Pisała także do "Kulis" i "Przekroju". Prowadziła również prelekcje i wykłady w klubach, świetlicach, bibliotekach. Jak wspomina, "jedno ze spotkań odbyło się w stodole, gdzie słuchacze skryli się przed upałem. Wykładowi przysłuchiwały się zwierzęta, np. konie, raz po raz dając znać o sobie głośnym rżeniem".

Swoje życie poświęciła też nauczaniu w naszym liceum. Będąc polonistką uwrażliwiała uczniów nie tylko na literaturę, ale i na zasady savoir vivr'u. Tu pracował Jej mąż - Roman Gdaniec, wspominany przez uczniów jako jeden z bardziej niezależnych i odważnych historyków, który nie bał się mówić młodzieży prawdy o komunistycznym rządzie.

o2

Jako dziennikarka gromadziła materiały na temat ludzi i wydarzeń związanych z Kaszubami, z którymi była związana od pradziada. W "Panoramie Powiatu Wejherowskiego" miała swą stałą rubrykę poświęconą ludziom zakładającymi podwaliny gospodarki naszego miasta, tworzącymi kulturę, budującymi klimat intelektualny Wejherowa i regionu.

Tę wiedzę, ciągle wzbogacaną o nowe wątki, przekazywała także w autorskim programie pt. "Bedeker Wejherowski", emitowanym przez regionalną telewizję "Chopin".

W swej pracy dziennikarskiej spotykała się z różnymi osobami i z ich, czasami zabawnymi, czasami tragicznymi historiami. Te ostanie, zbierane przez 20 lat, zamieściła w książce "Wejherowo w anegdocie". Warto wspomnieć, że część anegdot związanych jest z gimnazjum im. Sobieskiego.

Dramatyczne opowieści z historii Pomorza zamieściła w wielu publikacjach. Przez 60 lat pracowała nad hasłem: Piaśnica. To właśnie dzięki pani Osowickiej całą Polska dowiedziała się o tym miejscu okrutnych zbrodni hitlerowskich. Przez wiele lat pani redaktor była wiceprezesem Komitetu Piaśnickiego, którego pierwszym prezesem był ks. Bogusław Żurawski.

o3

Jak wspominamy p. Osowicką, my uczniowie, dziś już absolwenci, którzy mieli przyjemność brania udziału w Jej prelekcjach. Były to dla nas interesujące lekcje dotyczące nieznanych kart historii Wejherowa oraz naszego liceum. Z ogromną przyjemnością słuchaliśmy również opowieści absolwentach tej szkoły, o życiu studentki Uniwersytetu Wrocławskiego, o pracy dziennikarki i sposobach zdobywania informacji, np. o pobycie Karola Wojtyłły w naszym mieście, ale i o zwycięstwach dociekliwej reporterki. Oczarowała nas poczuciem humoru, rozległą wiedzą, młodzieńczą werwą i umiejętnością zaciekawiania historiami z dawnych lat, przyjacielskim podejściem do młodych ludzi. Na pewno zapamiętamy Jej opowieści i przekażemy naszym dzieciom.

o4

Ci, którzy dostąpili zaszczytu wstąpienia do Jej mieszkania zapamiętają starszą panią na tle ogromnej ilości książek, zapamiętają Jej głos z charakterystycznym "r" i długie opowieści o dalekiej i bliższej przeszłości.Trwać będą w podziwie dla Jej niezwykłej pamięci. Nie zapomną także swego zdziwienia, że tak ważna dla miasta osoba żyła tak skromnie.

1 lipca 2014 r wszystkie regionalne media zamieściły smutną wiadomość o niespodziewanej śmierci pani Reginy Osowickiej. Być może, tak jak bohaterka wiersza Szymborskiej, "chciała kupić bilet, wyjechać na krótko, napisać list, okno otworzyć po burzy, wydeptać ścieżkę w lesie, nadziwić się mrówkom, zobaczyć jak od wiatru jezioro się mruży", ale często nasz "niebieski rejs" kończy się niespodziewanie i zaskakuje w najmniej spodziewanym momencie.

o5

W uroczystościach pogrzebowych nie mogło zabraknąć także naszego udziału. Chcieliśmy oddać honor kobiecie, chcącej ocalić od zapomnienia najbliższą naszemu regionowi historię.

Cóż pozostawiła po sobie p. redaktor Osowicka oprócz dobrej sławy? Szereg książek. Trzy wydania "Bedekera Wejherowskiego", "Piaśnicę. Miejsce martyrologii i pamięci", "Najstarsze dzieje Wejherowa", "Moje Wejherowo. Wspomnienia", "Wejherowski kalejdoskop", "Wejherowo w anegdocie", "Leksykon wejherowian". Byłą także współredaktorką książki nam szczególnie bliskiej "Gimnazjum i liceum w Wejherowie", wydanej z okazji 150-lecia szkoły.

o6

Wiemy, że za życia p. Osowicka została uhonorowana m.in. Złotym Krzyżem Zasługi za "wybitne zasługi w działalności na rzecz kultury polskiej i zachowania dziedzictwa kulturowego" oraz Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski za "szczególne osiągnięcia w pracy oświatowej"; wiemy że wielokrotnie była nagradzana przez ministra oświaty za lekcje historii dla młodzieży, jakie przeprowadzała na "wejherowskich Powązkach". Władze samorządowe przyznały Jej tytuł honorowej Obywatelki gminy Wejherowo oraz medal "Zasłużonej dla Powiatu". Zapewne cieszyły takie formy uznania, ale sądzimy, że najbliższą będzie Jej nasza pamięć.

o7

Wierzymy, że odsłonięta 14 września 2015 roku ławeczka, będzie najlepszym "prezentem" dla tej niezwykłej Wejherowianki.

17

 

(Edyta Łysakowska-Sobiczewska)